Ręce w kieszeniach

Amerykańskie Oskary, gala, atmosfera Hollywood, filmowe gwiazdy na czerwonym dywanie i kultowe statuetki spełniają marzenia artystów. Festiwale muzyczne, sport: igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata czy Europy, albo kontynentalne czempionaty Azji, Ameryk obu. Kultura wywołuje ekscytacje, Noble i szczyty osiągnięć naukowych, literackich… Bez tych wydarzeń nasze życie byłoby ubogie, w jakim stopniu nie wiemy, lecz pandemia “wykastrowała” skutecznie obecność obserwatorów ludzi, którzy chcą być w tyglu imprez. Bez widowni spektakle marnieją, blakną, tracą energię. Serce w rozterce.

Oto Gdańsk sugestywny, niczym obrazy mistrzów malarstwa. Stadion  “bursztynowy” perełka nad morzem, zatoką Bałtyku. I finał piłkarski Ligi Europy, utytułowany Manchester United /“Czerwone Diabły”/ grają z hiszpańskim zespołem VILLARREAL, drużyną z 50 – tysięcznego miasta. Wygrywają i zdobywają puchar jednym trafieniem w rzutach karnych. Dramatyczna walka, mecz z dogrywką a potem karne kopnięcia. Cudowna bitwa, tylko jeden nie strzelił, oto Hiszpan z bramki Anglików i jego rodacy triumfują w środku nocy. Gdańsk zapamiętają, zwycięski team “ Żółtej Łodzi Podwodnej”, bo kolor yellow jest ich klubowym brandem. Oto spadają łzy szczęścia kibiców, jest rozpacz przegranych; emocje skłębione na potęgę wybuchają jak fajerwerki. Deszcz spłukuje rozmazane oczy. Ekstaza. Przeżycia niesamowite w scenariuszu losu, bajkowa niewiadoma staje się realem wyśnionym. Zawodnicy tną nożyczkami siatkę bramki na kawałki, ich bezcenna pamiątka znad Bałtyku. Viva Espana…

SPORT buduje emocje bodaj największe, tylko tragedie mają większą moc. SPORT jest dziedziną życia, która pochłania pasją ludzi na wszystkich kontynentach. Wrażenia zostają na zawsze, ubarwiają życie, obojętnie czy wygrywamy, czy przegrywamy.

Trwamy w historii.

Ot, taki Robert Lewandowski, taki Tomasz Gollob, taki Adam Małysz… Inni wybitni.

Uciekam z tego wstępu, bo raczej zmotywowani kibice żużlowi są przywiązani tylko do jednej dyscypliny, tej na kółkach dwóch. A szkoda, bo sport przypomina rzeki największe, oceany i bezkres. Sport nie jest tylko jednym strumieniem doznań. Jest globalnym teatrem potrzebnym na dobre i złe.

SPEEDWAY wreszcie. Puchnie kalendarz, szczyt, ligowa młócka, mecze już z kibicami, wprawdzie jeszcze bez kompletu, jednak są i zawodnicy czują oddech, WSPANIALE, nie ma bowiem widowisk bez widzów, aktorzy potrzebują ekspresji, czuć reakcje. Siedzę i czasem myślę o tym właśnie, czy ten sezon anno 2021 jest inny od poprzedniego? Jaki jest poziom tego żużla sprzed kilku lat, mecze 2019, 2018…

Zastanówmy się…

Międzynarodowe turnieje, rangi mistrzostw świata w dziupli ciemnej…Raz po raz bankrutują kluby – angielskie, skandynawskie… Nie ma jeszcze popłochu, coś znika jednak a nie powstaje nic nowego i to powinno niepokoić. Nie zwalajmy wszystkiego na pandemię, z tym zjawiskiem trzeba się oswoić i żyć mądrze pod każdym względem.

Czy mecze, popisy zawodników są “bardziej lepsze”?…Brakuje “wystrzałów” w stylu dawnych mistrzów, a ci, którzy powinni dziś robić pokazówki, jadą bez poklasku, raczej z tłumaczeniem, że “dobrze wystartował, no ale przyjechał trzeci”… Sukces? Zawodnicy przechodzący z kategorii juniorów do seniorów nie błyszczą niestety… Nie wymieniam nazwisk, środowisko dobrze wie, komu przypisać progres. To samo dotyczy klubów, raczej poziom zniżył się wyrównawczo i takie mam spostrzeżenie. Jedyny klub, który zaskakuje czymś nowym –  Krosno, które przeżywa powrót do lat dawnych, spokojnie, bez euforii. Inni przędą w normie, takim przykładem stabilnym jest łódzki Orzeł, który zarządzany bez hurra optymizmu, trzyma się środka i jest świadectwem, że coś ekxtra kosztuje górę pieniędzy a konto trzeba szanować, bez lansu sponsorów. Rynek reklamowy nie jest taki,  jak dwa lata temu, czy ileś lat wstecz. Życie gospodarcze zmieniło swój status, speedway nie jest zieloną wyspą i boskim sportem, tym bardziej, że poziom, podkreślam, nie zaskakuje. Mecze zacięte, ale ci lepsi nie windują wyników, nie podnoszą konkurencji, lecz niemal równają do słabszych. Nie prowokuję nadaremnie, chcę pobudzić szare komórki do dyskusji, do zjazdu na ziemię.

Jaki jest ten żużel roku 2021? Sport lubi asów, kocha narodziny gwiazd, nie jednej. Z natury konkurencja rodzi postęp. Jak jeżdżą widzimy: Bartosz Smektała, Dominik Kubera, Jakub Jamróg… niektóre starsze gwiazdy już nie świecą, choć nadal podziwiam upartego Duńczyka Nickiego Pedersena… Gość! Ale czy bracia Łagutowie tacy sami?  No tak, Gleb Czugunow czasem zaskakuje na torze… Myślący mołodiec. Nie podniecajmy się, aż tak mocno wyścigami o gumę na mecie, lecz realnie zrecenzujmy jazdy, czy jest lepiej niż było, czy przeciwnik jest słabszy? Maciej Janowski pokazuje klasę, owszem… Kultura walki, zawsze od małego taki był, a wpadki wynikiem mentalno – sprzętowym. Jest dla mnie zagadkowym, ciekawym facetem.

Nie lubię chichotania przy byle okazji, dostrzegam z wyobraźnią jednak inny poziom żużlowego stanu w Polsce. Na chłodno, bez stresu oto Polska i świat, jakie są dziś?

Pora kończyć… jeszcze lukier i drzazga.

Przyjemnie było słuchać i patrzeć na piłkarskie studia telewizyjne LM i LE. Tak to powinno wyglądać… Elegancko, trafnie, z wiedzą, komentarzami celnymi. Nikt palców nie oblizywał… Bez krzyku.

Wracam jeszcze do ostatniego meczu Bayernu Monachium z Augsburgiem, gdzie Robert Lewandowski “machnął” strzelecki rekord/ 41 goli w sezonie/, żegnano tam się z niektórymi zawodnikami, także z charyzmatycznym trenerem Bayernu Hansi Flickiem. Wyszedł na murawę po trofeum z rękami w kieszeniach i tak wysłuchał gratulacji. Jakby był w swoim ogrodzie… Przypominam o tym szczególe, w kontekście innych sytuacji na sportowej scenie, gdyż kindersztuba jest cnotą! Zabrakło jej wybitnemu / sympatyczny mimo wszystko/ trenerowi słynnego klubu, przyszłemu selekcjonerowi niemieckiej reprezentacji. Ten przykład jest charakterystyczny w panoramie wielu wydarzeń w sportowym życiu, w jego kulisach, zachowaniach etc. etc. SPORT buduje emocje nie tylko w samej grze; OBRAZ jest wielowymiarowy, wszystko widać i słychać, więc chwalimy, krytykujemy i chcemy, żeby było coraz lepiej. A nie zawsze tak jest.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s