Majówka o przedłużonym działaniu

Nie pamiętam takiej pogody w maju, wiatr roznosi kiepskie meteo, Speedway uzależniony od wichrów tego co spada z nieba. Prognozy kiepskie, oglądam mecze końcowe Ligi Mistrzów, w Manchesterze padał śnieg, murawa zmrożona, “obywatele” ograli ślicznie PSG, paryski team gwiazd kłótliwy, który zaczepia, prowokuje, bezradny w efekcie, a MC bawi się cudnie piłką. Pep Guardiola, hiszpański czarodziej sprytnie ustawia drużynę, cierpliwie dąży do celu z zawodnikami, którzy chcą być najlepsi. Każdy tak chce? Może i tak, lecz nie każdy jest zdeterminowany; jakże wiele zależy od nauczycieli, oni surowo wymagają do uczniów, więc muszą być autorytetami dla młodych, słyszeć konkrety, które ich uskrzydlają. Każdy sport podobny w istocie do siebie. Paryżanie zostawili złe wrażenie, odpadli, upadł miraż gigantycznego budżetu. Pisarz Witold Gombrowicz napisał kiedyś, że różnica pomiędzy Polakiem a Francuzem polega na tym, że jeden lubi kobietę rozebraną, zaś drugi nagą. Podpieram się głęboką metaforą. Jeszcze do tego wrócę na kanwie “żużlowego łona”. A w drugim półfinale LM Chelsea jak natchniona pogrążyła madryckich królewskich, Real bezradny, asy bezsilne wobec naturalnej swobody i polotu gry londyńczyków. Finał LM zatem angielski w Istambule, 29 maja, będzie zatem uczta w tureckiej oprawie. Jakby nie liczyć szanse 50 na 50 procent! Klubowa piłka w wydaniu LM stwarza emocje zenitalne, potwierdza się stara, sportowa reguła, że finał finałem ale ćwierćfinały zwykle mają w sobie największy ładunek adrenaliny, obojętnie czy drużynowo gramy, czy indywidualnie. Bywają wyjątki.

W EKSTRALIDZE żużlowej mecze odwlekane, czekanie na kibiców słuszne. Pierwszą ligę ogląda się bardzo przyjemnie, oto krośnieńskie dwa mecze pokazały, że klub znad Wisłoka może być przykładem ile zależy od koncepcji, mądrych decyzji i roboty – step by step. Małą łyżeczką czerpią krośnianie i przykład dla drugiego podkarpackiego klubu, czyli rzeszowskiej niewiadomej. Liczy się praca a nie bicie piany przez “turystów” szukających skarbów na żużlowej mapie Polski. Może się uda, acz kasa płynie niczym Wisłok. Szkoda tylko… kamieni. Krosno wyrosło na przekór niektórym na drużynę z którą, mimo pierwszego rybnickiego, ligowego lania, na groźnego przeciwnika.

Skręcam w prawo

Chyba cieszy się młody Drabik, że kara rocznego zawieszenia na razie jest utrzymana I gdy wszystko pójdzie dobrze, a chyba tak się stanie, jesienią Maksym zacznie trenować. Chłopak wyposzczony, psychicznie zmaltretowany, musi zacząć lepsze życie, pod innym dachem. Szkoda doprawdy przepychanek od startu do mety, bo czas jest bezcenny, zwłaszcza w początkach kariery i każdy rok trzeba liczyć razy dwa a może trzy…

W tym kontekście obserwuję poczynania mało udane w nowym klubie Ekstraligi –  wnuka Antoniego Woryny, czyli Kacpra. Za późno wyskoczył z rybnickiego wygodnego gniazda, gdzie był idolem, wyrastał na torze ROW, przeniósł się do Częstochowy i jest źle. Jak to mówią chłopak “zatracił się”. Kombinuje ze sprzętem, bardzo chce ale dwa a może nawet trzy lata uciekły. Kiedyś napisałem, że gdyby dziadek Antek żył, kariera Kacpra miałaby inne oblicze i nie wycofuję się z tego, Trzeba czapkę w domu zdjąć. Idolem być poza Rybnikiem, pomyśleć nad sobą, doradcami, którzy nie zawsze trafiają. W tym wieku nie ma jeszcze nic straconego, siłą charakteru warto ugiąć się pod ciężarem wyzwania, żeby potem wjechać na górkę, pilnie trzeba gonić czas, poszukać słusznych rozwiązań. Za bardzo Kacper uwierzył, że jest best a wymiar tego best liczy się w skali globalnej. Może za blisko odjechał z Rybnika? Sam musi trafić w sens swojego przerzutu  w inne środowisko. Problem jest także w psychice, chce pędzić Pendolino a został na peronie. Żywię nadzieję, że dogoni. Powinien!

No to jak to jest z mistrzem pióra Gombrowiczem i kto co lubi? Zostawmy francusko – polskie kobiety na inny czas przedłużonej pogodowo majówki. Maj zwykle ładny, pachnący kwiatami, a bzy opóźnione, ongiś przekwitały a teraz dopiero będą w swoim sztosie kwitnienia. Nie tylko bzy…

I nie tylko Woryna jr. musi gonić, nie tylko Drabik jr. ćwiczyć, przyroda również i zazwyczaj nadrabia zaległości. Takie oto moje refleksje i nie zawsze w maju, jak w raju.

Odezwał się nie tak dawno do mnie późnym wieczorem Andy Smith, pamiętacie, poczciwy Anglik, pracowity, sympatyczny uczestnik wielu finałów światowych, polski ligowiec, ma pod opieką udanego syna, też imienia Andy. Po ojcu utalentowany, zgrabny chłopak. Oglądają polską ligę, patrzą w kierunku Edynburga… Na razie…

Teraz inny wątek. Kontrowersyjny diabelnie. Przykry od dawna, powiedziałbym od zawsze jest taki zapis regulaminowy, że na żużlu, kiedy mamy zdarzenie na torze trzeba kogoś wykluczyć. Bywają jednak extra trudne decyzje, 50 na 50 % i nie wiadomo, co zrobić, bo sędzia mimo podglądów na ekranie zwleka, nie zawsze widzi i wie –  jaki wydać werdykt. Padają błędne decyzje w myśl regulaminu, że ktoś musi wylecieć. Człowiek bywa ułomny, myli się, w futbolu mamy sędziowski, pomocniczy VAR. Analizuje się spalonego o centymetry, czubek buta niemal… też paranoja. A co gdyby znieść spalonego, zerwać z tradycją i upiększyć, zwaloryzować piłkę nożną, a niech pilnują się zawodnicy, niechże presing goni presing?! A speedway uwolnić od musu wykluczania?! Regulaminy, zapisy, lecą od lat, bez dyskusji, rutyna bez kompromisu.  

Jak zdecydować w sytuacji pata: oto jeden upadł a czy drugi go trącił? Kto winny? Co z tego, że upadł… Był kontakt? Problem upiorny. Stres zawodników na krawędzi zdrowia; owszem, bywają ewidentne podcięcia, faule ukryte i mamy do czynienia raz po raz z losowymi wyborami upadku lub wjechania w bandę. Tak było np. w Krośnie, gdy Vaclava Milika sędzia wykluczył, bo Czech świadomie upadł a nie wjechał w “płot”. KTOŚ MUSI BYĆ WYKLUCZONY… Hasło wytrych, ono pokutuje i wywołuje złe emocje, Nie słyszałem eksperckich dywagacji, oto zdarza się niestety, że były kiepski sędzia ocenia z kompleksami lepszego arbitra a zawodnik słabszy ocenia lepszego, albo inny spec TV coś mówi bez sensu albo z chichotem zamyka sprawę. Niesprawiedliwie ocenionym sportowcom /z krwi i kości/ wcale nie jest do śmiechu, bo czy ktoś musi być out? Nie można ratować rywalizacji, honorować moralnie sportu i eliminować złego losu?  

F. Archiwum Andy Smith; Instagram@kworyn223

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s